








|
 |
Hannah Greenland Expedition
wyprawa na najwyższy klif świata
Po 20 lipca 2007 wyrusza na Grenlandię wyprawa Davida Kaszlikowskiego i Elizy Kubarskiej. Jej głównym celem jest wytyczenie nowej, klasycznej drogi na najwyższym morskim klifie świata w rejonie fiordu Tossukattak. Według ambitnych założeń wyprawy po wytyczeniu drogi na 1500m ścianie zespół zamierza kontynuować eksplorację płynąc do odległego od cywilizacji fiordu Prins Christian Sund.
Ten obszar Grenlandii to kraina pełna wielkich ścian o wysokości 1 km, uważana przez alpinistów za jedno z najciekawszych miejsc na świecie. Wiele potężnych ścian nie zostało nigdy zdobytych.
Aby rozpocząć wspinaczkę na ponad kilometrowym klifie ekipa będzie musiala przepłynąć kajakami morskimi 80 km fiordami, często po otwartym morzu. Kajaki załadowane będą około 150 kilogramami sprzętu do wspinaczki i prowiantem na ponad miesiąc samotnej eksploracji. Woda w morzu w tych rejonach może osiągnąć nawet minusowe temperatury (ze względu na wysoki poziom zasolenia) co skutecznie zniechęca przed wszelkimi przewrotkami.
Ekipa zaopatrzona w telefon satelitarny TS2 będzie na bieżąco informować o rozwoju sytuacji na stronach Hannah Greenland Expedition na www.wyprawy.onet.pl oraz www.VerticalVision.pl
Sponsorem tytularnym wyprawy jest Hannah.
Sponsorzy główni:


Sponsorzy sprzętowi:

Patronat:
NATIONAL GEOGRAPHIC Traveler, AMBASADA DANII, PZA Polski Związek Alpinizmu, www.Onet.pl, Góry, Extremium,
www.Wspinanie.pl, www.VerticalVision.pl
|
 |

| Najnowsze informacje z Grenlandii |
| Relacje dzięki telefonii satelitarnej www.TS2.pl |
| 02.09.07 | Jesteśmy w Polsce! Ostatni tydzień wracaliśmy do świata..., co się nico wydłużyło... Najpierw wogóle nie mogliśmy płynąć w kierunku cywilizacji, bo był sztorm więc nawet małą łódką z Appilatoq, ktora miała nas przewieźć nie miała szans wypłynąć z nami na otwarte morze. Jak już do twego doszło, to unosiliśmy sie z naszymi przywiązanymi kajakami i beczkami ze szpejem raz po raz niknąc lub unosząc się na wielkich siedmiometrowych falach. Nasz kapitan, miejscowy myśliwy, miał minę niewesołą, o czym dowiedzieliśmy się na szczęście dopiero na spokojnej wodzie. Wcześniej kurczowo trzymaliśmy się burt i wbijaliśmy wzrok w pokład od czasu do czasu z przerażeniem zerkając na fale, licząc że sternik wie co robi. Przynajmnije przetestowaliśmy nasze kurtki, bo ulewa nie konczyła się od wielu dni, więc płynęliśmy wiele godzin zalewani prysznicem z nieba i morza... Później już w turystycznym Nanortalik obwieszczono, że Air Greenland ma strajk pracowników i helikopter nie zabierze nas do końca tygodnia (to chyba najgorsza linia jaką dotąd lecieliśmy, najpierw 5 dni czekania na sprzęt na początku wyprawy, potem prawiw tydzień na powrót), oczywiście przepadł nam lot powrotny do kraju... Jesteście ciekawi szczegółów tej wyprawy? Już wkrótce galeria i szczegółowe notki o naszej nowej drodze GOLDEN
LUNACY. |
| 26.08.07 | Jesteśmy w w Appitoloq. Niestety pogoda pokrzyżowała nam plan wspinu na upatrzonej ścianie. Cieszymy się z nowej drogi, ale ściany jakie znaleźliśmy podczas ostatnich dni rekonesansu na kajakach oznaczają następną wyprawę już wkróce. Powoli stajemy się ekspertami od od kajaków. Wczoraj udało nam się przeżyć najgorszy pasaż w życiu. Po pół godzinie walki jakoś się udało. Jutro ma być wiatr 10 m/sek, więc aranżujemy powrót do świata na łodzi. To już prawie koniec wyprawy. |
| 19.08.07 | Przez ostatnie dni byliśmy uwięzieni w bazie na naszej wysepce. Bateria w telefonie padła, jedzenie na ukończeniu a morze szalało. Dopiero dziś o 14.00 dopłynęliśmy do wioski Innuitów 12 km od ściany. |
| 14.08.07 | Stanęliśmy na szczycie! Przeszliśmy 1500 m ściany klifu Thumbnail i skończyliśmy naszą drogę Golden Lunacy! Powrót do bazy zajął nam kolejne 1,5 dnia w ulewie. Znów droga przez zdradliwy kuluar-pułapkę, zalane wodą progi skalne, zjazdy pod wodospad, szczeliny. Przygoda totalna. Big wall plus teren alpejski w super granicie. Dziś pierwszy dzień relaksu. Polujący na foki myśliwi bardzo gościnni.
|
| 12.08.07 | Cztery dni huraganowego wiatru. Kuchnia nie istnieje, nasz porwany namiot ciągle stoi. Dziś przestało lać, ale fale ciągle duże. Jesteśmy uziemieni |
| 10.08.07 | Mamy sztorm. Na chwilę odeszliśmy od bazy i nasz jedyny namiot z telefonem gpsem i śpiworami wyparował! Baliśmy się, że do morza, ale odnalazł się za skałami porwany... Próbujemy go łatać, na szczęście są śpiwory. Nasza baza rozrywana wiatrem. W tej chwili nie ma szans na przepłynięcie pod ścianę. Może jutro |
| 07.08.07 | Jesteśmy z powrotem na ziemi. 4 dni akcji i 3 noce w ścianie. 1200 m pokonane nowej drogi, a wciąż jesteśmy w połowie ściany. Potem pogoda zmusiła nas do dramatycznego wycofu śnieżnym kuluarem. Widoczność zerowa, strugi deszczu, stromy śnieg, a strumienie zmieniły się w rzeki. Ale jakoś nie utopiliśmy się, choć było blisko. Na koniec 2 km wzburzonego morza zagrodziło nam powrót do bazy (fale zmiotłyby kajaki). W rezultacie kolejna noc w deszczu bez karimatek. Czekamy na następne okienko pogodowe by przejść ostatnie 800 m ściany na sam szczyt Maujit Qaqarssuasia |
| 02.08.07 | Ostatnie dni deszczu, czekaliśmy aż ściana przeschnie. Jako że jesteśmy tylko we dwoje mieliśmy sporo problemów logistycznych. Podczas wejść z kajaków na ścianę było sporo emocji, wczoraj pływała obok nas foka. Po tygodniu samotności właśnie na na naszą małą wysepkę przybiła grupa kajakarzy. My ruszamy o świcie na ścianę. Przewidujemy akcję non-stop 3-4 dni. Trzymajcie kciuki ;) |
| 31.07.07 | Po 2 dniach zlewy dzisiaj lampa. Ściana zupełnie mokra, ale udało nam się pokonać pierwsze 500 m nowej drogi. Na razie łatwo, przed nami okap - jad dotąd to było podejście pod trudności, potem ruszamy w nonstopie. Dziś powrót do bazy zszargał nam nerw, fala była wysoka, trochę zmokliśmy przy wsiadaniu. Widoki wokół powalają... |
| 27.07.07 | Jesteśmy w bazie, wczoraj udało się rozbić obóz. Totalne odludzie, znaleźliśmy stare groby Innuitów. Wokół miliony muszek i komarów. Na razie pogoda dobra, płyniemy pod ścianę. |
| 26.07.07 | Witajcie!
Po 5 dniach czekania na zagubiony bagaż dziś wypływamy w kierunku fiordu Torssukatak. Ostatnie dni spędziliśmy w Nanortalik, ostatnim większym miasteczku. Generalnie było pieknie i tylko załowaliśmy, że nie możemy jeszcze zacząć się wspinać, bo taka pogoda nie trwa tutaj wiecznie. (słyszeliśmy o ekipach, które miały jedynie po kilka dni bez deszczu przez cały sierpień). Razem z Elizą trenowaliśmy pływanie między górami lodowymi, i oglądaliśmy fiord Tasermiut - jeden z topowych na świecie rejonów do wspinaczki wielkościanowej. Właśnie w ten rejon odtransportowaliśmy wczoraj Maćka Ciesielskiego i Wawę Zakrzewskiego, którzy zamierzają dokonać kilku ambitnych powtórzeń dróg już istniejących. Co do nas, plan jest tyle ambitny, co skomplikowany. Najpierw zamierzamy rozbić Base Camp na brzegach wyspy Pamiagluk. Potem przeprawiamy się kajakami na drugę stronę fiordu, by wytyczyć nową drogę na prawdopodobnie najwyższym klifie na świecie - ścianie Thumbnail (ponad 1500 pionu).
Jeżeli pogoda będzie dobra to mamy też nadzieję na zdobycie innej, dziewiczej ściany w okolicy fiordu Prins Christian Sund. Wszędzie będziemy się przemieszczać na morskich kajakach. Po pierwszych probach załadowania ich sprzętem okazało się, że wyładowane po brzegi są nawet bardzoej stabilne. Na razie, żegnaj cywilizacjo (chociaż nie do końca, bo telefon satelitarny pod ręką) |
| 20.07.07 | pakowanie i ostatnie przygotowania do wyjazdu |
| Relacje dzięki telefonii satelitarnej www.TS2.pl |
|
 |